RSS
 

Jak nie szalik, może komin …

26 sty

Wczorajszej prezentacji ciag dalszy ….

żeby nie było, że tak po starodawnemu tylko szaliki zwykłe, proste. Kominy (otulacze, szyjogrzeje) też mamy. Nie dość, że mamy to jeszcze używamy.

pierwszy ze złota nitką (a co, mamy i złoty:) )

zielony, bawełniany

w kolorze oberżyny (piekny kolor) gruby, warkoczowy, ciepły

piekna czerwień, wełna z dodatkiem kaszmiru

i taki sam czarny

moherowy

piękny róż, niestety nie dla mnie

bladoróżowy, pojedynczy

fioletowy pojedynczy

popielaty (raczej traktowany jako dodatkowy golf do swetra, ale można nosić osobno też)

i jeszcze czerwony ażurowy, falbaniasty

a na koniec troche historii.

Kominy to nie wynalazek dnia dzisiejszego, starsi czytelnicy pamietają dokłądnie lata gdy nosiło się kominy na łepetynach, zamiast czapek i szlików. Tylko włóczek nie było tak pięknych. Rzędów skróconych tez nie było, jak zreszta całego internetu, wzory szukało się w gazetkach :) ten brązowy komin ma blisko 30 lat. wykonany z jakiejś moherowej włóczki samymi prawymi oczkami, podwójna nitką. Grzał kiedyś i grzeje teraz :)

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii, otulacz, szal

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Iwona

    27 stycznia 2013 o 10:06

    Świetny blog-napewno tu zajrze częściej.A kominy superaśne-zwłaszcza ten czerwony
    pozdrawiam-Iwona

     
    • lucja

      27 stycznia 2013 o 10:39

      tak, czerwony i czarny są najfajniejsze. Dobra włóczka to i wyrób świetny :) pozdrawiam i zapraszam